| < Styczeñ 2012 > |
Pn Wt ¦r Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zak³adki:
Popieram Internet Bez Chamstwa
Bath
Do poczytania
Do poogl±dania
Do pos³uchania
Do wolno¶ci
[i] in memoriam
PRAWA AUTORSKIE I KONTAKT
Tagi
pi±tek, 20 stycznia 2012
O urzêdniczych problemach

 

Coraz czê¶ciej odnoszê wra¿enie, ¿e Wyspiarze nie maj± powa¿nych problemów. A skoro nie maj±, to sami sobie je tworz±. Dotyczy to tak¿e, a mo¿e przede wszystkim, tutejszych urzêdników. Otó¿ w ostatnich dniach specjalny pos³aniec dostarczy³ do wszystkich lokali u¿ytkowych w Bath nowe rozporz±dzenie, które jego zdaniem by³o bardzo wa¿ne i istotne. Pewnie dlatego za ka¿dym razem gdy wrêcza³ kopertê ozdobion± logiem miejscowego County Council, który jest odpowiednikiem urzêdu miasta lub gminy, dopytywa³ siê czy aby na pewno dotrze ona w rêce szefostwa. Kilkustronicowa ulotka, o której wa¿no¶ci zapewnia³ pos³aniec, zawiera³a dok³adne instrukcje dotycz±ce reklam zewnêtrznych. I wcale urzêdnikom miejskim nie chodzi³o tym razem o reklamy czy szyldy wieszane na zewnêtrznych ¶cianach budynków. Przepisy w tej sprawie zosta³y ju¿ uregulowane kilka lat temu i dlatego aby powiesiæ cokolwiek na zewnêtrznej ¶cianie budynku, najpierw trzeba przej¶æ urzêdnicz± drogê przez mêkê. Tym razem panom ¿yj±cym z pieniêdzy podatników chodzi³o o tzw. potykacze, czyli wolnostoj±ce chodnikowe reklamy. Jak siê okazuje tê sprawê wyregulowali bardzo szczegó³owo. Pismo zawiera bowiem dok³adne instrukcje co do rozmiarów wspomnianych reklam, miejsca w których mo¿na je ustawiæ a tak¿e sposobów mocowania. Jak siê okazuje, nie mo¿na, choæby w obawie przed g³upimi dowcipami lub zwyk³ymi wandalami, przymocowaæ takiej reklamówki ³añcuchem do budynku, bowiem konieczne by³oby dziurawienie fasady. Przypiêcie do ogrodzenia jest natomiast dopuszczalne, ale w tym przypadku szczegó³owo opisano sposób w jaki nale¿y to zrobiæ. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, ¿e nawet zgoda w³a¶ciciela budynku nic tu nie pomo¿e. Skoro w³adze miasta postanowi³y tak a nie inaczej, to ich nakazy obowi±zuj± bez wyj±tku wszystkich prowadz±cych dzia³alno¶æ gospodarcz± na terenie miasta. W tym przypadku nie ma znaczenia czy prowadz±cy sklepiki, lodziarnie, pizzerie i kafejki s± najemcami zajmowanych lokali, czy te¿ ich w³a¶cicielami. Wzglêdem prawa wszyscy bowiem s± równi. Nowe przepisy wchodz± w ¿ycie od drugiego kwietnia. A ja oczami wyobra¼ni widzê t± masê bardzo w±znych urzêdników i kontrolerów, którzy od tego dnia przemierzaæ bêd¿ z linijkami w rêkach ulice miasta i sprawdzaæ czy wszystkie wymiary i odleg³o¶ci s± zgodne z miejskim rozporz±dzeniem. Zaiste szczê¶liwy jest to kraj, w którym w³odarze jednego z miast maj± czas na zajmowanie siê takimi sprawami.


wtorek, 03 stycznia 2012
Collapse

 

Dok³adnie miesi±c min±³ od wydarzeñ, o których mam zamiar wspomnieæ poni¿ej, ale jako¶ tak siê z³o¿y³o ¿e czas miko³ajkowo-¶wi±teczno-noworoczny nie s³u¿y³ temu blogowi. Kilka miesiêcy temu wspomina³em o Rainerze, dla którego pasj± nadrzêdn±, mo¿e oprócz pokera, jest muzyka. Kilka tygodni temu znalaz³ siê on w sk³adzie m³odej londyñskiej grupy Collapse. Swoj± drog± ciekawy dla mnie jest sam sposób w jaki trafi³ do zespo³u. Zawsze wyobra¿a³em sobie bowiem, ¿e rockowe kapele powstaj± w gronie znajomych lub przyjació³. Byæ mo¿e takie by³y pocz±tki i tej grupy, jednak jesieni± ubieg³ego roku okaza³o siê, ¿e poszukuj± nowego basisty. Og³oszenie takowej tre¶ci Rainer znalaz³ w internecie. Wys³a³ maila, potem nagranie video i po kilku dniach pojecha³ na spotkanie, po którym zosta³ oficjalnym cz³onkiem Collapse. Grupa nie zdo³a³a jeszcze wyp³yn±æ na szerokie wody. W ubieg³ym roku zagra³a na kilku letnich festiwalach, wyda³a tak¿e promocyjn± EPkê, a debiutancki album ma ukazaæ siê wiosn± tego roku. Po raz pierwszy z nowym basist± zespó³ wyst±pi³ w listopadzie, w jednym z klubów na londyñskim Soho. Natomiast tydzieñ pó¼niej supportowa³ kalifornijsk± gwiazdê metalu DevilDriver podczas koncertu w Cardiff. Wprawdzie tak ostry metal to nie moja muzyczna bajka, ale do Cardiff to niewiele ponad godzina jazdy samochodem, a i s³oñ na ucho raczej mi nie nadepn±³ to postanowi³em pojechaæ, zobaczyæ i us³yszeæ jak zespó³, w którym gra  mój znajomy wypadnie na tle uznanej ju¿ gwiazdy. Na miejscu okaza³o siê, ¿e supportuj±cych zespo³ów jest a¿ cztery. Có¿, dwa pierwsze, których nazw nawet nie zapamiêta³em to absolutna pomy³ka. Mia³em wra¿enie, ¿e m³odym muzykom chodzi jedynie o to by zrobiæ jak najwiêcej ha³asu i pokrêciæ d³ugimi w³osami. By³ to jeden, wielki, nieuporz±dkowany ³omot, przy marnych umiejêtno¶ciach muzycznych i scenicznych. Potem gra³o Collapse. Jak okaza³o siê z tego samego sprzêtu, na którym gra³y poprzedzajace ich zespo³y, mo¿na by³o osi±gn±æ znacznie wiêcej i podczas ich wystêpu s³ychaæ by³o poszczególne instrumenty, a nawet liniê melodyczn±, co przy tej muzyce nie jest codzienno¶ci± (wiem ¿e fani metalu mog± mnie za takie stwierdzenie zagry¼æ, ale ja nawet na mêkach zdania nie zmieniê). Na zakoñczenie wieczoru wyst±pi³a gwiazda, czyli DevilDriver i... poczu³em siê co najmniej rozczarowany. Byæ mo¿e to moja wina, bo po wystêpie Collapse od g³ównych bohaterów spodziewa³em siê znacznie wiêcej. Skoro jedni to, jakby nie patrzeæ, jeszcze debiutanci, a drudzy to ju¿ uznana marka... Có¿, byæ mo¿e by³y w tym wszystkim nieuchwytne dla mnie niuanse, choæ nie mogê pozbyæ siê wra¿enia, ¿e to na czym obecnie Collapse musi siê skupiæ do promocja marki. Bo warsztatowo do najlepszych brakuje im niewiele. Z tego powodu pozostaje jedynie ¿a³owaæ, ¿e nie dojdzie do skutku europejska trasa zespo³u wspólnie z inn± metalow± potêg± jak± jest Gwar, a której start planowano na po³owê stycznia.  Teraz oka¿e siê czy menad¿erowie zespo³u dorastaj± poziomem do swoich podopiecznych. Ten rok, przy umiejêtnym promowaniu zespo³u, powinien daæ odpowied¼ czy dla pi±tki muzyków z Collapse jest miejsce na szczycie, czy te¿ szczyt ju¿ osi±gnêli graj±c na tej samej scenie co DevilDriver.

 

poniedzia³ek, 19 grudnia 2011
Vaclav Havel

 

Zmar³ cz³owiek-legenda. Pierwszy raz us³ysza³em o nim w wieku szczeniêcym bardzo. By³o to mniej wiêcej w tym samym czasie gdy z jakiego¶ rozmytego napisu na murze, przy okazji wakacyjnej wizyty w jakim¶ du¿ym polskim mie¶cie dowiedzia³em siê o istnieniu KPN, a potem w ramach rozmów u¶wiadamiaj±cych tak¿e o Karcie 77. Wiedzia³em, ¿e jest pisarzem. Potem okaza³o siê, ¿e nie tylko pisarzem ale i dramaturgiem oraz, to pó¼niej, jednym z najwybitniejszych polityków europejskich i my¶licielem. O jego wierszach bêd±cych kaligramami co nieco s³ysza³em, ale po raz pierwszy wpad³y mi w rêce dzie³a jego autorstwa pod koniec lat osiemdziesi±tych. Bêd±c pod wra¿eniem sposobu i tre¶ci zacz±³em siê nawet uczyæ czeskiego, choæ jak dzi¶ wiem, bez wiêkszych efektów. Pamiêtam jeden z Teatrów Telewizji, na który z³o¿y³y siê dwie jednoaktówki Havla, bodaj Audiencja i co¶ jeszcze, z brawurow± rol± Mariusza Benoit'a. Byæ mo¿e spektakl zosta³ przeniesiony do telewizji wprost z jakiego¶ teatru, ale pewno¶ci nie mam, a pamiêæ mo¿e mnie zawodziæ. W ka¿dym razie w pierwszej czê¶ci spektaklu, niespe³na godzinnej, dwójka aktorów rozmawiaj±c obali³a skrzynkê piwa. Grali tak genialnie, ¿e gdybym ogl±da³ na ¿ywo, pewnie nie powstrzyma³bym siê i sprawdzi³ co takiego popijali z butelek. Potem jeszcze by³a anegdota, ¿e na praskich Hradczanach, po prezydenckiej rezydencji, porusza³ siê rowerem no i zdjêcie ze wspólnego spotkania na piwie z cz³onkami Rolling Stone's. A dzi¶ rano smutna wiadomo¶æ.

czwartek, 15 grudnia 2011
Dwie strony pi³ki

 

Koniec emocji pi³karskich na ten rok, no mo¿e poza ostatnimi meczami Ligii Europejskiej dzi¶ wieczorem i klubowymi mistrzostwami ¶wiata. Ale tak po prawdzie te rozgrywki ma³o kogo obchodz±, mo¿e oprócz kibiców dru¿yn, które w nich uczestnicz±, paru dziennikarzy i statystyków. W³a¶nie dlatego ogl±da³em wieczorem zmagania Wis³y Kraków z holenderskim Twente, licz±c na cud, który raczej nie mia³ prawa siê zdarzyæ. Tym bardziej, ¿e nie wszystko zale¿a³o od wi¶laków. Przyznajê, ¿e oko³o osiemdziesi±tej minuty przesta³em wierzyæ w to, ¿e cokolwiek mo¿e siê zmieniæ. A tu niespodzianie w doliczonym czasie gry londyñskie Fulham, graj±c przed w³asn± publiczno¶ci± z niewalcz±cym ju¿ o nic duñskim Odense, straci³o bramkê i zwyciêstwo, a tym samym awans do nastêpnej rundy. Dziêki temu wiosn± w pucharze pocieszenia lub s³abeuszy, jak kto woli, zagraj± dwie dru¿yny z Kraju nad Wis³±, Legia Warszawa, która zapewni³a sobie awans dawno temu i w³a¶nie krakowska Wis³a. Ju¿ widzê to ¶wiêtowanie w Kraju nad Wis³±, ten hurraoptymizm i has³a o odradzaniu siê polskiej pi³ki. A wszystko dlatego, ¿e ma³o kto pamiêta kiedy to ostatnio dwie dru¿yny z tego kraju gra³y wiosn± w europejskich pucharach. Natomiast na Wyspie dla odmiany tragedia i to niemal dok³adnie z tego samego powodu, choæ owo niemal czyni spor± ró¿nicê. Tu te¿ bowiem ma³o kto pamiêta kiedy ostatnio dwie dru¿yny z Premier League gra³y wiosn± w Lidze Mistrzów. Tylko dwie. Tragedia dopad³a dwa kluby z Manchesteru, które zamiast biæ siê w przysz³ym roku o najwy¿sze laury i wielkie pieni±dze, bêd± musia³y prze³kn±æ gorzk± pigu³kê rywalizuj±c z europejskimi ¶redniakami w drugiej jako¶ci rozgrywkach. Odpadniêcie z LM klubów z Manchesteru jest tym bardziej rozczarowuj±ce dla miejscowych fanów, ¿e United w ostatnich latach trzykrotnie dociera³ do fina³u tych¿e rozgrywek, a City, wspierane milionami szejkowskich petrodolarów, jeszcze trzy dni temu by³o jedyn± niepokonan± dru¿yn± w lidze angielskiej. Có¿, wniosek z tego wynika jeden: jaka pi³karska codzienno¶æ takie sukcesy i takie¿ rozczarowania.


¶roda, 14 grudnia 2011
Bohaterowie i gêgacze

 

Okr±g³a rocznica klêski szczê¶liwie za nami. Klêski, z której po o¶miu latach zrodzi³ Okr±g³y Stó³ i pierwsze, prawie, wolne wybory. Jak jest dzisiaj ka¿dy widzi, mam nadziejê, ¿e widzi i zauwa¿a ró¿nicê i to jak w ostatnich latach zmieni³ siê Kraj nad Wis³±. Jedn± ze zmian, jest choæby fakt posiadania paszportu we w³asnej szufladzie i mo¿lwo¶æ decydowania o samym sobie. O tym jak chce siê ¿yæ i gdzie. Wolno¶æ wyboru, to zdecydowanie najcenniejsza rzecz, obok oczywi¶cie wszystkich przemian gospodarczych i politycznych, jak± mo¿na siê obecnie cieszyæ. Ta wolno¶æ wyboru nie powinna jednak padaæ zaæm± na oczy, nie mo¿e byæ te¿ usprawiedliwieniem dla sklerozy w najlepszym wypadku, lub zwyczajnych k³amstw. Nie dalej jak kilka godzin temu zakoñczy³ siê w stolicy Kraju nad Wis³± marsz nazwany dumnie Marszem Niepodleg³o¶ci i Solidarno¶ci. W zasadzie nie wiem po co, bo ofiary stanu wojennego mo¿na uczciæ zupe³nie inaczej. Bohaterów tego czasu równie¿. Jednak najpewniej nie o to chodzi³o organizatorom marszu, tym bardziej ¿e wiêkszo¶æ z nich zwiazana jest z parti± systematycznie przegrywaj±c± ostatnio wszystkie mo¿liwe wybory. Wobec tej okoliczno¶ci intencje organizatorów staj± siê jasne. A pamiêtaj±c dodatkowo to co zdarzy³o siê na ulicach Warszawy podczas listopadowego marszu niepodleg³o¶ci nie mo¿na mieæ w±tpliwo¶ci, ¿e wyprowadzanie ludzi na ulice pod byle powodem i z radykalnymi, czêsto g³upimi has³ami na sztandarach, ma doprowadziæ do reakcji s³u¿by porz±dkowe. Najlepiej gdy bêdzie ona ostra i zdecydowana, tak by mo¿na by³o mówiæ o nieudolno¶ci rz±dz±cych, którzy nie radz± sobie z konfliktami spo³ecznymi. Potem bêdzie mo¿na powiedzieæ, ¿e jest siê jedynym szeryfem zdolnym do zaprowadzenia ³adu, porz±dku i powszechnego szczê¶cia i dobrobytu w tym zak±tku ¶wiata. Tak ju¿ na zupe³nym marginesie to nie przypominam sobie, ¿eby organizatorzy wczorajszego ju¿ marszu organizowali podobne manifestacje przed trzydziestu laty. Nie przypominam sobie nawet ich nazwisk z tamtych czasów, choæ byli ju¿ wówczas ca³kiem doros³ymi obywatelami. Przypominam sobie za to ca³kiem inne nazwiska, ale wiêkszo¶æ z tych osób nie podziela pogl±dów organizatorów marszu, dlatego nazywani s± zdrajcami. Najbardziej  skandalicznym przyk³adem z ostatnich dni jest nazwanie w telewizji publicznej Profesora Geremka UB-eckim donosicielem. Nie mam s³ów dla autora programu, niegdy¶ niez³ego muzyka, który w czasie gêbokiego PRL-u móg³ przecie¿ korzystaæ z dobrodziejstw systemu, choæby wyje¿d¿aj±c na koncerty ze po¶rednictwem Pagartu i jako¶ nie spieszno by³o mu wówczas na barykady. Teraz, ten¿e muzyk, cudownie przemieniony w radykalnego publicystê, ma czelno¶æ firmowaæ swoj± osob± obelgi pod kierunkiem cz³owieka, który od lat siedemdziesi±tych zwi±zany by³ z opozycj±, za co przed dok³adnie trzydziestu laty zosta³ na blisko rok internowany. Potem swoj± dzia³alno¶ci± przys³u¿y³ siê zarówno Krajowi nad Wis³± jak i ca³ej Europie. Có¿, odwaga dzi¶ znacznie stania³a, a najg³o¶niej obecnie krzycz± ci, którzy przed laty woleli siê nie nara¿aæ na odwet w³adzy. Teraz za najg³upsze nawet wypowiedzi i takie¿ has³a na manifestacjach nie grozi im ju¿ nic, wiêc mo¿na odreagowaæ frustracjê, ¿e prawdziwymi bohaterami zapamiêtani zostali inni. A ¿e przy okazji mo¿na naraziæ siê na ¶mieszno¶æ, có¿ zawsze trzeba ponie¶æ jakie¶ koszty w³asne. Lepsza zreszt± ¶mieszno¶æ ni¿ wiêzienie czy ZOMO-wska pa³ka.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31